Klasyki, Graty, Gruzy



Syrena Sport

    FSO Syrena Sport z 1960* roku w Muzeum Motoryzacji Topacz.
W końcu się udało zobaczyć ją na własne oczy. To naprawdę piękne auto. Niestety, rzeczy piękne i nietuzinkowe nie miały prawa istnieć za komuny (sprostowanie dla młodzieży: "za komuny" - tak w latach 90. ludzie mówili na ten cały wspaniały, "kultowy" PRL). Szkoda, mógł to być nasz hit eksportowy i źródło dewiz dla FSO.
*Oczywiście jest to replika wykonana w 2012 roku przez wrocławską firmę tuningową, gdyż oryginał został zniszczony w latach 70.

Według pierwotnych założeń, Syrena Sport nigdy nie miała wejść do produkcji seryjnej. Samochód powstał jako platforma testowa dla szeregu rozwiązań, technologii i podzespołów przewidzianych dla modernizacji produkowanej seryjnie od 1955 roku klasycznej Syreny.

Pojazd powstał dzięki inż. Stanisławowi Łukaszewiczowi, który po przeczytaniu artykułów o budowaniu samochodów z tworzyw sztucznych wpadł na pomysł stworzenia z podobnych materiałów polskiej konstrukcji. Złożył on wniosek u głównego konstruktora Karola Pionniera o zgodę na zbudowanie na podwoziu Syreny prototypu z tworzyw sztucznych oraz wykonanie próbnych modeli wzorcowych z żywic poliestrowych, co było pierwszą taką próbą w FSO.

Cezary Nawrot celowo zaprojektował maskę samochodu tak, aby uniknąć zamontowania w nim seryjnego, rzędowego silnika dwusuwowej Syreny 100. W efekcie możliwe było jedynie wykorzystanie dostępnego, prototypowego, czterosuwowego i dwucylindrowego silnika typu bokser konstrukcji Władysława Skoczyńskiego i Andrzeja Zatonia. Wbrew rozpowszechnionej opinii, silnik ten nie posiadał komponentów wewnętrznych identycznych z silnikiem Panharda Dyna – oprócz układu, łączył go z nim jedynie osprzęt silnika, który przeniesiono z dostępnego egzemplarza Panharda dla uproszczenia procedury testowej. Zakładana moc wynosiła ok. 50 KM, jednak w rzeczywistości prototypowy silnik osiągał około 35 KM, lecz nie zachowały się wyniki badania na hamowni.

 

Wskutek nieprzemyślanej decyzji stojący w magazynie OBR samochód został komisyjnie zniszczony ok. 1975 roku wraz z szeregiem innych prototypów FSO dla zwolnienia przestrzeni garażowej. Według relacji projektanta pojazdu, pracownicy ośrodka próbowali ocalić prototyp.