FIAT UNO - Nasz Grat!

czyli 899 powodów do śmiechu


Jak to mówią: niedaleko pada jabłko od jabłoni.
Jak to mówią: niedaleko pada jabłko od jabłoni.

    Stało się. Nie mogło być inaczej. Kupiliśmy sobie grata! Oczywiście na początku w ogóle nie myślałem o Fiacie Uno ale los tak chciał.

    Na początku (jak to zazwyczaj bywa przy takich durnych przedsięwzięciach) był impuls. Był maj 2021 roku. Kolejna edycja Rajdu Koguta rusza niedługo z Oława a my nic. Czas coś z tym zrobić. Kupujemy grata!

     Szybki riserdż po internetach i mam go, biały Peugeot 205. Cena niska, dosyć blisko. Dzwonię i się umawiam na oglądanie. W miedzy czasie spinam ekipę. Sam znawcą nie jestem więc przyda się pomoc kolegi co to już jeździł wszystkim i nie jedno widział.

    No coś, francuska motoryzacja nie była mi pisana. Po "dwieściepiątce" oglądaliśmy jeszcze "stoszóstke". W obu przypadkach kurnik we wnętrzu to był najmniejszy problem. Tylne zawieszenie do remontu. Nikt nie był zdziwiony, w końcu to francuz.

    Kilka dni później już trochę zmarnowany odpieram telefon od kolegi - tego co się zna. Jest Uno, we Wrocławiu. Może nie tanio ale jest szansa że autko będzie w dobrym stanie.

    Jedziemy, oglądamy i liczymy ile wyniesie nas doprowadzenie autka do stanu użyteczności. Z zewnątrz jest słabo: schodzi klar z dachu, dziury w drzwiach, wielka rysa na masce, lusterka ledwo wiszą. Ale jest i ciekawy motyw - fiatowskie alufelgi i nie zniszczone wnętrze. Wszystko zalane plakiem ale bez dziur czy braków. Wstawione tanie radio i tak się zamieni na coś "z epoki".

    Zaglądamy pod autko a tu miła niespodzianka. Podwozie zabezpieczone, progi całe, bez rdzy. Silnik suchy i na dodatek sporo nowych części. No to czas na jazdę. 

Nie obyło się bez kabli ale Uno zapalił "na dotyk" a sama jazda była jak powrót do lat 90-tych. Ten zapach, miękkie fotele i typowo włoski układ pedałów i lewarka. W tym momencie kiepski wygląd okazał się trochę plusem bo przecież do czegoś trzeba się było przyczepić aby zabić cenę. Ja nie lubię, nie umiem i nie chcę się targować. Ale udało się zbić cenę o 500 zł.

    Nasz Fiat Uno to jeden z ostatnich wyprodukowanych w Polsce (2002 rok). Silniki 0.9 l. o mocy około 40 KM nijak się ma do sportowych felg. Unolot potrzebował trochę dopieszczenia i solidnego mycia wnętrza. W czasie urlopu udało się kupić komplet czterech drzwi. 

    W 2021 roku pojechaliśmy na start Rajdy Koguta aby poczuć klimat imprezy. Za rok chcemy już ruszyć w drogę z innymi.



Fiat Uno

Rocznik: 2002 (ostatni) 

Produkcja: Polska / Tychy

Silnik: 899 ccm, 39 KM

Przebieg: 130 000 km (2021 r.)

 

Wyposażenie:

- szyby w prądzie (bo drzwi włoskie)

- klimatyzacja też w korbotronicu (nie trzeba nabijać i odgrzybić) 

- lusterka (są) 

- centralnie rozjebane zamki (każdy sobie, każdy inaczej zepsuty)

- radio na kasety, ale kaset "nie czyta", 

- fotele z babcinego dużego pokoju, uwielbiam

- nalypki na klapie bagażnika dla prestiżu,

- wieśniacki kondom na kierownicy, bo inaczej kierownica właściwa zostaje na rękach,

- system redukcji masy (rdza)

- jedna doskonała wycieraczka przedniej szyby (jak w merolu a nawet lepiej bo w Fiacie)

 - wyposażenie rajdowe: owiewki, cupholdery, termometr z zegarkiem.

 

Wygląd:

- lakier w kolorze Amareny za 4 zeta z biedry, 

- auto nabiera szlachetnej patyny czyli schodzi klar i ruda zjada drzwi. 

- nowoczesne, biodegradowalne elementy z czarnego plastiku

- oryginalne alusy Fiata (idealnie współgrają z najsłabszym silnikiem).

 

Bezpieczeństwo:

- brak

- gaśnica "w nogach" pasażera (jak w rajdówce)